Kamil Batko
-
Przyplątała mi się trzy dni temu kontuzja kolana. Teraz siedzę udupiony w domu i nie zarabiam. Przeciążyłem je zapewne noszeniem ciężkich siatek z zakupami klientów Czas na romantyczny fragment: Dotarło do mnie w trakcie śniadania z córką i żoną, że dostałem właśnie od losu próbkę życia, jakie chcę docelowo prowadzić. Wczoraj i przedwczoraj wyjechałem z domu…
-
Robiłem wszystko dokładnie na odwrót. Od szukania na siebie pomysłu, wolałem wykonywać byle jaką pracę fizyczną, tylko po to żeby zarobek rozwalić na alkohol i fajki, no i odrobinę ziółka. No i na całą resztę nikomu niepotrzebnych spraw i rzeczy. Przecież żyje się tylko raz, a jutro nie wiadomo czy w ogóle nadejdzie. Pięknie zmarnowane lata…
-
Co jestem w stanie znieść żeby dopiąć swego? Z czym chętnie się zmagać, czego gotowy się nauczyć i jakich poświęceń dokonywać? Póki co moje piękne idee są puste, bo niewypełnione koniecznym wysiłkiem. Marzy mi się życie po swojemu, ale nie robię tego czego takie realia wymagają. Przede wszystkim konsekwentnego działania bez głaskania się po głowie.…
-
Nie jestem wierzącym, ale wiem, że istnieje coś większego od nas ludzi. Nie potrzebuję do tego religii, która wprowadzi do mojego toku myślenia paradygmat. To ograniczające stosować się jedynie do systemu wymyślonego przez ludzi. Te wszystkie praktyki, które mają nas zbliżać do źródła życia wcale mnie nie pociągają. Nie budzą we mnie emocji, ekscytacji, czy…
-
Usztywniam się za każdym razem, gdy myślę o mojej pasji jako o sposobie zarabiania. Chcę zmienić sposób w jaki się utrzymuję, ale nie kosztem zatracenia się w zbędnym perfekcjonizmie. Wiem, że wtedy moje teksty już nie mają tego blasku autentyczności. Tracą ducha spontaniczności i zwykłej potrzeby bycia po prostu sobą w danym momencie. Przez to…
-
Złapałem bakcyla na temat pracy wykonanej przez Carla Junga. Z jego powodu zainteresowałem się własną osobowością, sensem życia i samorealizacją. Musiałem zacząć szukać odpowiedzi, bo stawiałem sobie kolejne pytania o naturę życia. Nigdy wcześniej nie miałem spójnej teorii na temat tego, po co żyję i jaki jest cel. W sumie do dzisiaj nie mam, ale…
-
Nie wiem, co o tym myśleć, jaki w końcu jest cel człowieka? Po co tutaj jesteśmy, co mamy zrobić, a czego nie? Choć na to drugie pytanie wydaje się, że łatwiej znaleźć odpowiedź lub chociaż wiarygodną wskazówkę. Można poczuć kiedy robi się coś niewłaściwie, kiedy jest się nie w porządku wobec kogoś czy siebie. Czym…
-
Hartlepool to miasto, które lubię i którego nie cierpię jednocześnie. Na wybrzeżu można doświadczyć pięknych widoków, spokoju i sielanki przy szumach morza. Jednak im dalej w ląd, tym smutniejszą widać rzeczywistość. Miejsce w którym teraz żyjemy jest nijakie. Mijam codziennie przechlane mordy, zarówno męskie jak i damskie. Czasami nawet jestem wprost świadkiem przekazywania narkotyków. Okolice centrum…
-
Nigdzie nie ma gwarancji, ani na etacie, ani na samozatrudnieniu. Nie ma sytuacji, która nie mogła by się spieprzyć. Dlatego niepewność nie jest czymś do zwalczenia, a stawianie oporu jedynie pogłębia brak poczucia kontroli. Kontroli, którą można zdobyć zwiększaniem własnych szans na rezultaty. Do tego niezbędne jest podejmowanie regularnych działań, choćby najmniejszych. I nie cierpię…
-
Coraz trudniej utrzymać się z byle jakiej pracy. Przeciętne zarobki już nie wystarczają, nawet na przeciętne życie. Kto nie zarabia dobrze, to bieduje, po prostu. Nikogo za bardzo to nie obchodzi, że pracujesz czterdzieści godzin lub więcej, a to wciąż za mało. Rozglądałem się ostatnio za ofertami pracy na lokalnym rynku, bo moje zajęcie zarobkowe…