Panuje powszechne przekonanie, że satysfakcję przynoszą wymierne, namacalne, głównie materialne korzyści. A co będzie w takim razie, jeśli robisz coś, co naprawdę lubisz robić, a nie osiągasz niczego konkretnego w zewnętrznym świecie? Nie mamy przecież wpływu na wszystko, na potencjalny zakup swojego produktu czy skorzystanie z oferowanych usług. Reklama i marketing to jedno, ale nie zawsze kończy się sprzedażą. Dlatego ten trop nie jest właściwy, bo żeby poczuć satysfakcję wcale nie potrzeba zewnętrznej walidacji. Świat nie musi dać ci dowodu na słuszność twoich działań, bo nagrody i korzyści materialne nie są wyznacznikiem szczęścia.
Co w takim razie jest takim wskaźnikiem?
Autogratyfikacja
Wartość autoteliczna jest cenna sama w sobie i nie jest nastawiona na osiągnięcie zewnętrznych korzyści. To cel sam w sobie, zupełnie samowystarczalny. Robisz coś dla samego robienia tego, bo czujesz wtedy wewnętrzną satysfakcję i ona jest wystarczająca. Nie ma tutaj potrzeby uzasadnienia słuszności działania, ustalania wartości w świecie zewnętrznym, ani mierzenia w żaden sposób. Czynności, które pozwalają wejść w stan flow dają głęboką satysfakcję w trakcie ich trwania. I to jest wskaźnik wartości autotelicznej.
Dlaczego wartość autoteliczna wygrywa z resztą? Bo jest całkowicie niezależna, więc absolutnie każdy może ją pielęgnować w sobie. Bez udziału kogokolwiek czy czegokolwiek, bez mierzenia, wartościowania i określania. Teraz pomyśl o czymś, co sprawia ci największą radość. Czy to nie jest właśnie cieszenie się samym procesem? Na przykład pisanie dla samego pisania przede wszystkim realizuje potrzebę twórczości. A to już czysto psychiczny popęd, a nie wymóg świata. Dzięki pisaniu można poczuć zadowolenie z samego siebie i życia. Ktoś może odczuwać taki rodzaj satysfakcji podczas majsterkowania, dłubiąc przy samochodach, w trakcie śpiewu czy tańca, kiedy uprawia sport, w czasie gotowania, podczas wykonywania rękodzieła lub rozmowy z drugim człowiekiem. Lista potencjalnych czynności nie ma końca i jest wyłącznie osobistą preferencją, ponieważ wartość autoteliczna jest syntezą twojej osobowości i tożsamości.
Kim jesteś z natury, a kim się stajesz?
Naturalne predyspozycje pchają nas w kierunku działań z potencjałem autogratyfikacji. Sprawiają, że czujesz pociąg do konkretnych dziedzin czy obszarów życia. To może być sport, nauka, sztuka, pomaganie innym czy rozwiązywanie problemów. Osobowość działa jak wewnętrzny kompas, który sugeruje, co może stać się dla ciebie wartością samą w sobie.
Co jest dla ciebie naprawdę ważne? – to pytanie o to, co subiektywnie nadaje sens twojemu życiu. W co się autentycznie angażujesz? Kiedy czujesz się najbardziej sobą, w jakich momentach wchodzisz w stan przepływu?
Działanie w zgodzie z samym sobą jest drogą satysfakcjonującego życia. Najlepszym wskaźnikiem do określenia czy jesteś na właściwej ścieżce są właśnie wartości autoteliczne. Szukaj prawdziwego zaangażowania, w którym nie chodzi o głód zewnętrznej walidacji. Potwierdzeniem jest twoje subiektywne poczucie wewnętrznej satysfakcji. Być może w dzisiejszym, skomercjonalizowanym świecie idea autogratyfikacji może wydawać się niepoważna, niepomocna, bezsensowna. Jeśli ktoś tak uważa, to wyraźny sygnał, że nie słucha wewnętrznych motywacji. Taka osoba jest nastawiona wyłącznie na wymierne korzyści, bo według niej tylko to się liczy.
Czasami najbardziej oczywiste jest ignorowane i spychane na dalszy plan. Coś w środku dopomina się usłyszenia, ale pozostaje konsekwentnie pomijane, zupełnie jakby nie miało prawa głosu mimo że pochodzi od nas samych. Masy ludzi wciąż podążają w kierunku autodestrukcji, kierując się pustymi sloganami o niezależności finansowej, sukcesie, statusie, uznaniu czy władzy. Wybierają powierzchowność zamiast spełnienia.
Priorytety
Zapytaj siebie uczciwie- Jaki kierunek ma dla ciebie wartość? Czy celujesz w zdobywanie, podążając jedynie za typowo zwięrzęcymi popędami, czy może wolisz stawać się w pełni osobą? Przeczytałem kilka książek ponoć z kategorii rozwoju osobistego, w których promuje się głównie bajeczki o bogactwie. Jeśli tylko się naprawisz, albo popracujesz nad tym czy owym, to sukces finansowy jest gwarantowany prędzej czy później. A jeśli się nie uda, to musisz spróbować kolejnego produktu autora, żeby przynajmniej jego kieszenie się napełniły. Po kilku pierwszych książkach które przeczytałem, zacząłem zauważać tą właśnie tendencję. Do manipulowania, do wciskania zwykłego kiczu dla zysków. Naiwność ludzi można zmierzyć sprzedażą właśnie takich bestsellerów. Ale ja wolę inaczej to tłumaczyć, to nie jest naiwność, lecz mocny pociąg do zmian, do ewolucji. Naturalnie czujemy potrzebę rozwoju, dlatego łatwo wpaść w pułapkę takich obietnic bez pokrycia. Nic w tym złego, że szukasz czegoś więcej niż sama egzystencja. Według mnie poszukiwanie esencji życia jest czymś wrodzonym, to naturalne parcie do wzrostu. Nie chodzi o pieniądze i rzeczy, chcemy mieć cel, czuć sens, rozumieć siebie, znać swoje potrzeby, mieć kierunek. Potrzebujemy kotwicy dla naszej codziennej rzeczywistości, żeby mieć motywację do wstawania. Chcemy wiedzieć po co tu jesteśmy.
Nowy nawyk buduje nową tożsamość
Im częściej powtarzamy daną czynność, tym mocniej się do niej przywiązujemy. Zaczynamy się z nią coraz bardziej utożsamiać, aż w końcu uznajemy za wyznacznik tego kim właściwie jesteśmy. Codzienna praktyka pisania buduje nawyk tworzenia, który z kolei rozwija we mnie tożsamość pisarza, autora czy po prostu osoby, która pisze. Nie stanę się nią jedynie dzięki myśleniu o tworzeniu tekstów, lecz poprzez faktyczne pisanie. Żeby móc dostatecznie uwierzyć w nową wersję siebie, trzeba pilnować nawyku nowego działania. To proste do zrozumienia, ale trudne do wdrożenia. Jak każda zmiana – budowanie trwałego nawyku wymaga czasu, doświadczenia upadków i wzlotów, przejścia etapu iluzji pod tytułem – “ już to mam” do “jeszcze nie tak prędko”. Potem znowu powrót do pracy u podstaw. Taki proces trwa i nie da się go sztucznie przyspieszyć. Ale to akurat dobra nowina mimo wszystko, bo w końcu podświadomość pomoże zautomatyzować świadomie przez nas wybrane działania. W zasadzie na tym opierają się nasze zachowania, to czego się wyuczymy decyduje jak będzie wyglądać nasza przyszłość.
Budowanie nowego nawyku to etap, którego nie da się ominąć jeśli chcesz coś zmienić na stałe. To właśnie codzienne wybory mają największą siłę sprawczą w życiu. Jeśli się nie zastanawiasz nad tym, co i po co właściwie robisz, to żyjesz w jakiejś bańce która trzyma twój potencjał pod kluczem. I jedynie od ciebie zależy czy chcesz coś z tym zrobić.
Życie może być satysfakcjonujące bez zdobywania i posiadania. Można z niego dużo więcej ‘wyciągnąć‘ zajmując się czynnościami, które same w sobie są warte zachodu, bez zewnętrznej walidacji. Wystarczy pozwolić swojej osobowości dogadać się z tożsamością.
