Dlaczego autentyczna możliwość jest ważniejsza od efektu?
Nie każdy zgadza się z tym, że może wybierać. Argumentuje się to na przykład urodzeniem się w biednej rodzinie, brakiem perspektyw zawodowych w danym miejscu zamieszkania, czy nieuniknionym losem bądź przeznaczeniem. Tylko że nie można się bardziej mylić. To prawda, że nie wybrałeś miejsca ani czasu narodzin, tak samo jak płci, imienia, czy majętności rodziny. Ale to, co zostało Ci dane na początku wcale nie jest jedynym, końcowym wyznacznikiem. To nie działa na zasadzie określonego z góry scenariusza na życie. I właśnie dlatego nie zgadzam się, kiedy ktoś neguje możliwość wyboru. Nie przechodzi mi bez sprzeciwu myśl, że jedynie można reagować, a proaktywność to mit.
Wielu ludziom nie przychodzi nawet do głowy, żeby chociaż na chwilę spróbować się odciąć od dotychczasowej narracji. Wyjść poza powtarzane schematy, które obserwuje się na co dzień dookoła siebie. Często słyszę, że dopiero około czterdziestki przychodzi większa refleksja na temat życia. Bo zgromadziliśmy już nieco materiałów, przeżyliśmy nie jedno i pokonaliśmy różne przeszkody oraz problemy. I to się jak najbardziej zgadza, ale wcale nie trzeba zwlekać z przemyśleniem swoich spraw aż do zmiany kodu, na czwórkę z przodu.
Najpierw odpowiedzialność, potem inicjatywa
Proaktywność wymaga zaangażowania, ale odpłaca poczuciem kontroli nad własną rzeczywistością. O ile nie można decydować o wszystkim, to bez własnej inicjatywy nie masz wpływu na nic. Czy tak ma wyglądać Twoje życie? – to pytanie ma gruby kaliber, ponieważ jest filtrem dla bylejakości. Jeśli wciąż wmawiasz sobie, że jedyne co możesz zrobić to odpowiadać na zdarzenia, to z przykrością muszę stwierdzić, że na własne życzenie odmawiasz sobie autentycznego życia. Nie decydujesz za siebie i pozostawiasz wybór innym. A z cudzego wyboru nigdy nie będziesz tak zadowolony, jak z własnego. Czy to aż tak trudno pojąć?
Różne poradniki rozwoju osobistego próbują wciskać złote rozwiązania, które nie działają dla większości odbiorców. Z jednego prostego powodu – nie zostały przez nas wybrane. Jedynie skonsumowaliśmy treści innych umysłów, po czym próbujemy przyszyć sobie taką sztuczną, nie naszą rękę. Na jakiej zasadzie to miałoby zadziałać? Świadome wybieranie jest kluczowym aspektem dojrzałości. Bez brania odpowiedzialności za wybór żadna inicjatywa nie ma sensu. Dlatego można robić cokolwiek, ale prawdziwe znaczenie mają tylko działania podjęte z poziomu trzewi. Nie chodzi o impulsywność, ale słuchanie własnej intuicji, czyli królowej zmysłów. Nie musisz wszystkiego wiedzieć i logicznie pojmować, żeby czuć że to właściwe. Tak działa jeden z naszych systemów, który umożliwia inicjowanie właściwych działań. Ale trzeba pamiętać, że frywolność to nie spontaniczność.
Aktywator
Skoro nie powinniśmy się skupiać na byle czym, nie kierować się cudzymi opiniami i wyborami, to jak rozpoznać co jest dla nas dobre? Mam na to jedną, prostą odpowiedź – emocje. To wewnętrzny kompas, który komunikuje konkretne potrzeby, ostrzega przed zagrożeniem lub wskazuje, co jest dla Ciebie naprawdę ważne. I tutaj kwestia wyboru nabiera właściwego znaczenia. Ważna jest inicjatywa, która rodzi się w głowie. Czy w konkretnej sytuacji wybieram rozwiązanie A, może B, albo C czy D. Tak naprawdę nie ma limitu możliwości, i to jest najpiękniejsze. Bo niektórym wydaje się, że można tylko pójść w jedną lub drugą stronę, ewentualnie w jakąś alternatywę. Ale życie tak nie wygląda, ono nie ogranicza naszych wyborów. Nie każda inicjatywa jest realna do wykonania fizycznie, ale mentalnie? Każda zmiana musi się przecież od czegoś zacząć, i to nie jest bynajmniej samo zewnętrzne wydarzenie. Liczy się reakcja na którą się zdecydujesz. Jedni upadają, drudzy fruwają. A jeszcze inni utknęli jakby pomiędzy tymi dwoma stanami. Chcą polecieć wyżej, ale ciężko tego dokonać z jednym uszkodzonym skrzydłem. Proaktywność nie jest mitem dla naiwnych, inicjowanie działań jest skupieniem się na osobistych możliwościach wpływu. Na wyborze, którego i tak dokonujesz za każdym razem, dziesiątki razy dziennie.
Dlaczego więc paradoks wyboru?
Bo nie kupuję przekonania, że wybierają tylko wpływowi. Bo nie kieruję się cudzymi drogowskazami, nawet kiedy brzmią przekonująco. Bo nie tędy droga do prawdziwego życia, pełnego znaczenia i sensu. Każdy wybiera, nawet jeśli jest więcej rzeczy na które nie można mieć wpływu. Ale te, o których sam decydujesz, powinieneś robić świadomie i przede wszystkim w zgodzie z samym sobą.
Piękno wyboru polega na autentyczności, a nie na efekcie. I chociaż czasami wybory mogą wydawać się czymś skomplikowanym, to tak naprawdę każdy w głębi duszy dobrze wie, co powinien, a czego nie..
