Kiedy człowiek nie widzi sensu, wpada w stan zwany pustką egzystencjalną. Objawia się ona nudą, marazmem, ucieczką w używki lub bezmyślnym zabijaniem czasu (np. scrolling, telefon). Z tej perspektywy prokrastynacja nie jest ucieczką przed pracą czy pasją, ale ucieczką przed odpowiedzialnością za własny sens. Sens się generuje poprzez odpowiedź na pytania, jakie stawia przed nami życie. Prokrastynacja to próba uniknięcia odpowiedzi.
Prokrastynacja jest etapem procesu, można ją nazwać „inkubacją sensu”. Czasami musisz poczuć ten ból niewykorzystanego potencjału, to „kłucie”, ten dyskomfort, który czujesz, gdy nie realizujesz tego co powinieneś. Twoje zadanie czeka i domaga się ujścia. Bez tego bólu nie rozumiałbyś, jak bardzo tworzenie sensu jest Ci potrzebne do przetrwania psychicznego.
Musiało mnie docisnąć do spodu, żebym zrozumiał czego potrzebuję w życiu. Nie potrafię być obojętny wobec pracy, no kurwa nie przechodzi mi to bez echa i tyle. Być może innych to rybka, ale marnujesz życie zajmując się czymś bez znaczenia. Nie dbam o miliony na koncie, sławę, uznanie czy inne płytkie nagrody za zrobienie czegoś właściwie. W moim pisaniu chodzi o tworzenie sensu mojego życia, na co dzień. Praca która daje jedynie przetrwanie jest pułapką pustki egzystencjalnej. Odczuwane w związku z tym napięcie daje sygnał, że coś nie jest tak jak powinno.
Prokrastynacja jest etapem, który musiał mnie zaboleć. Musiałem poczuć ten egzystencjalny głód, żeby zrozumieć, że bez tworzenia po prostu usycham. Teraz już wiem: nie piszę dlatego, że chcę zarobić miliony. Piszę, bo – jak u Frankla – to jest zadanie, które życie postawiło przede mną. I tylko ja mogę je wykonać.
Prokrastynacja jest subtelna, bo ciężko zauważyć jej działanie. Działa jakby w tle, ale ma wpływ na całe doświadczenie. A Ty wciąż się zastanawiasz: Dlaczego nie mogę się zebrać do robienia tego, co powinienem robić? Prokrastynacja przenika wszystkie sfery życia, bo dotyczy zarówno pracy której nie lubisz, ale też pasji którą kochasz. Przeszkadza w realizowaniu obowiązków tak samo jak w realizowaniu marzeń. Zwlekamy z działaniem czekając na lepszy moment czy idealną chwilę, która nigdy nie nadchodzi, a nasze wymówki mogą dzięki temu wiecznie trwać.
Prokrastynacja to przeszkoda, ale możliwa do skruszenia. Jest każdorazowym, codziennym wyzwaniem, które potrzebuje uwagi. Bez poznania jej schematów i mechanizmów działania jesteśmy bezradni. Tkwimy w poczuciu bezsilności i rosnącej frustracji. „Czemu mi się nie udaje? Przecież naprawdę chcę, ale jakaś niewidzialna siła blokuje moje działania.” Jak przerwać ten paraliż decyzyjny, żeby nie skończyć znowu na nic nie robieniu, albo zajmowaniu się wszystkim innym?
“Musisz wyjść ze strefy komfortu” – co to kurwa w ogóle znaczy? Komfort to jest kiedy mam nagrzane w chacie, i nie widzę wcale potrzeby wyłażenia gdziekolwiek żeby popracować nad własną przyszłością. Mogę to zrobić w tzw. szklarniowych warunkach domu. Samozwańczy guru rozwoju osobistego karmią takim gównem ludzi, którzy później próbują przestać być sobą, no bo przecież – “musisz stać się najlepszą wersją siebie”. A może zacznijmy od przyjrzenia się najpierw temu, jaki jesteś dzisiaj? Co cię kłuje na co dzień i czego potrzebujesz żeby było lepiej? Nie trzeba od razu jechać do Tybetu na tygodniową medytację w zakonie. Jak zaczynałem się interesować rozwojem osobistym kilka lat temu, to wszędzie widziałem takie puste slogany i hasełka. Sam to częściowo kupowałem na początku, bo niektórzy są mocno przekonujący. O to im zresztą chodzi stosując metody NLP- Programowanie Neurolingwistyczne. Zazwyczaj chodzi o kasę: o sprzedaż książek, kursów, szkoleń, czy kubeczków z podobizną osoby promującej całe zamieszanie i jej puste “złote słowa” .
Akcja inspiruje motywację. – to odpowiedź, której szukasz. Prawdziwa i bez słodkiego cukierkowego pierdzenia w stołek o pozytywnym myśleniu. Możesz być dla siebie źródłem swojej inspiracji i motywacji. Wtedy robienie staje się jedynym wyznacznikiem sukcesu. Nie zewnętrzna walidacja, ale wewnętrzne poczucie słuszności, że robisz to co powinieneś. Nie zawsze kończy się to widocznym sukcesem, sprzedażą książki czy innym zarobkiem. Ani nawet uznaniem w oczach innych za to co robisz. Czy istnieje inny sposób na prokrastynację niż inicjowanie działania? Może nie brzmi to jak rozwiązanie, ale ja Ci go nie podsunę. Sugeruję jedynie, że odwrotność nie robienia jest odpowiedzią. Jak to załatwisz dla siebie zależy jedynie od Twoich indywidualnych okoliczności, możliwości oraz sposobów szukania rozwiązań. Ja nie mam dwóch dób, też mam obowiązki. Pracuję, zazwyczaj siedem dni w tygodniu, w dodatku czasami całymi dniami. Nie mogę ostatecznie na to zrzucać winy, jeśli nie napiszę kolejnego tekstu. To nieuczciwe, bo mogę coś z tym zrobić. Nawet jeśli wydaje się to niemożliwe, albo przynajmniej bardzo trudne. Muszę sam wygenerować czas i okazję do tworzenia sensu swojego życia. W taki sposób akcja inspiruje motywację. Inaczej nie będzie..

Dodaj komentarz