Nowe podejście do pracy.

Zacząłem brać odpowiedzialność za własne życie, wybory i działania. Rzuciłem nałogi, które przeszkadzały w jasnym myśleniu. Przyszedł czas na zajęcie się kwestią pracy. Nie potrafię się pogodzić z pracą na etacie. Taki już jestem, mam zbyt dużą potrzebę bycia niezależnym. Poza tym zawsze miałem problem z poczuciem bycia kontrolowanym, ograniczanym oraz brakiem poważnego traktowania. Nie zamierzam w ten sposób spędzić reszty swoich dni. Najadłem się już stresu, nerwów i bezradności. Czas na wkroczenie na prawdziwą arenę życia. Wybieram ból wzrostu, zamiast cierpienia stagnacji. Wiem, nie brzmi to może zbyt optymistycznie. Ale jest przynajmniej autentyczne. Bo każda zmiana kosztuje i wymaga poświęceń. Wcale nie ma lekko i przyjemnie, tylko dlatego, że zmierzasz w obranym przez samego siebie kierunku. To tak nie działa i trzeba to przede wszystkim zaakceptować. Nie walczyć, tylko działać. Trzymać się tego, co chcemy osiągnąć. Moim celem jest zarabiać na samozatrudnieniu. Chociaż w momencie pisania tego tekstu, tak właśnie jest. Rozwożę jedzenie i zakupy po mieście używając aplikacji Uber Eats. Więc poniekąd mam to, czego chciałem. Ale to nie jest docelowo zajęcie, z którym wiążę długofalową przyszłość. Uber ma spełnić rolę pomostu, między pracą na etacie a zarabianiem z pisania. Bo taki padł wybór, chcę pisać. To jest moja ścieżka. Jak można się domyślić, nie sposób po prostu wrzucić pojedynczy tekst do sieci i zarabiać kokosów. W ogóle to tak nie działa i wymaga sporo pracy. Biorąc pod uwagę przyzwyczajenie do etatów, gdzie wszystko jest z góry ustalone i powiedziane, to spore wyzwanie. Przestawić się w tryb automotywacji, czyli zdolności do samodzielnego wzbudzania i podtrzymywania chęci do działania, realizacji celów i pokonywania trudności, bez konieczności zewnętrznej presji czy zachęty.

Droga do spełnienia zawodowego rzadko jest prosta i warto szukać własnej ścieżki, nawet jeśli jest kręta. Ból stagnacji, niezadowolenia i frustrację można wykorzystać jako impuls do odkrywania własnej, unikalnej drogi.

Skłoniłem się do szukania w pracy czegoś więcej niż tylko zarobku – do szukania możliwości wyrażania siebie, służenia innym, rozwijania swoich talentów i bycia w tym wszystkim przede wszystkim sobą. Nie ma dla mnie nic ważniejszego, niż autentyczność. Ona prowadzi mnie przez wszystkie przeszkody, bo jest tak silna, że nie pozwala mi zawracać mimo przeszkód. Bo to wymaga odwagi, ale jest bezcenne. W ten sposób rozumiem życie po swojemu. To nie musi oznaczać zarabiać dużo i nie jest na pewno leżeniem dupą do góry nogami. Kiedyś zajmowałem się coachingiem i takie głównie osoby przychodziły. Marzyło im się bogactwo, ale najlepiej niskim nakładem sił. Szukały złotego Graala, jakiegoś sprytnego sposobu na obejście zaangażowania. Płonne nadzieje więc, nie poparte żadnymi wartościami, pozostawały jedynie w sferze marzeń..

Czuję, że nie mam wyjścia. To zbyt ważna kwestia. Muszę jakoś zarabiać, ale chcę decydować o tym w jaki sposób. Wiem, że to nie zmieni się z dnia na dzień. Nie chcę być tak naiwny, choć nie ukrywam, że nierzadko o tym myślę, że chciałbym już. Odbywam właśnie lekcje cierpliwości i wytrwałości, więc zniosę i to. Zapowiada się codzienna walka, której stawką jest właściwie nastawienie. Nigdy nie słynąłem z cierpliwości, a teraz chcę zamienić moją kolejną piętę achillesową w mocną stronę. I tak będzie, choćbym miał się cofać i wracać setki razy..Bo zaczynam rozumieć, że najważniejsze jest kontynuować podróż, a nie widzieć metę. Poza tym mowa tu o zajęciu do końca życia, nie na chwilę czy jakiś okres czasu. Znalazłem swoje miejsce, swój świat, ze swoimi długopisami:) Może i jestem monotematyczny, pisząc ostatnio ciągle o samym pisaniu. Ale cieszę się, że kontynuuję już jedenasty dzień z rzędu. Nigdy tak długo nie wytrwałem, więc to już sukces.

Dodaj komentarz

E-booki


„Po co tu jestem”

Ocena: 5 na 5.

„Dlaczego praca powinna mieć sens”

Ocena: 4 na 5.