Pytanie, na które odpowiedzi nie mógłbym pominąć. Pomyślałem sobie właśnie, że nieważne czy cokolwiek nim osiągnę w zewnętrznym świecie. To nie jest istotne, czy moje pisanie kiedykolwiek się zmonetyzuje. Nie mogę czuć zawodu, jeśli pozostanie tak jak teraz. Bo teraz pokazuje, że nie piszę dla zysku. To coś znacznie bardziej wartościowego niż pieniądze. Mam okazję poznać uczucie wewnętrznej gratyfikacji. Wierzę, że to jest co ludzie czują robiąc swoje, żyjąc prawdziwą pasją. Nie potrzeba jej uznania, ani dowodu słuszności i wartości. Wartość pasji tkwi w niej samej. Zajmowałem się wieloma różnymi rzeczami, i tylko piłka nożna w przeszłości dawała mi podobne poczucie. Też mogłem być kreatywny, szukać nowych rozwiązań i generować nowe pomysły. Tak samo jest z pisaniem, nie ma właściwie ograniczeń. Ostatnio powiedziałem, że dopóki mam sprawne palce i okulary działają, powinienem kontynuować. Zamierzam, ale pytam dzisiaj czemu właściwie to robię?
W romantyczny sposób wyobrażam sobie, że nawet jeśli za życia niewiele osób zobaczy moje teksty, to być może po śmierci trafią w czyjeś ręce. Chodzi o to żeby podzielić się własną ścieżką. Czytelnik będzie mógł zobaczyć w mojej historii kawałek siebie, być może mierząc się z podobnymi wyzwaniami. Na każdym etapie życia i rozwoju trafiamy na podobne przeszkody, na lekcje konieczne do odrobienia żeby pójść jeszcze dalej. Choć piszę sam na sam z klawiaturą, nie jestem sam. Na całym świecie są inni, którzy też oddają się w tym momencie pasji. To dobrze, bo świat będzie lepszy dzięki rozwojowi każdej pojedynczej jednostki. Moje teksty raz wrzucone w sieć pozostaną tam być może na zawsze. Każdego dnia może trafić na nie ktoś, kto potrzebuje w danym momencie swojej ewolucji właśnie takich słów. To motywujące samo w sobie. Daję siebie poprzez pisanie, cóż więcej mógłbym zaoferować innym?
Poznałem swoje talenty i sposób w jaki lubię się wyrażać, coś całkowicie mojego. Teraz czas to pielęgnować i rozwijać. Parę dni temu zanotowałem na tablicy przed biurkiem – „Lekcja nr X. Temat: Wytrwałość i konsekwencja. ” Obok narysowałem kalendarz tego miesiąca i zaznaczam krzyżykiem dni, w które pisałem. Dzisiaj jest dziesiąty dzień z rzędu, a ja od wczoraj mam w głowie że już tego nie potrzebuję. Cieszę się teraz, że musiałem odstawić auto do mechanika trzy dni temu. Dzięki temu mogłem się przekonać, że jestem na właściwej ścieżce. Postawiłem wreszcie na swoim. Nie tylko odkryłem, ale przede wszystkim zrozumiałem co mi daje pisanie. Nie wiem jak moje życie dalej się potoczy, ale na pewno będzie czymś znacznie lepszym z palcami na klawiaturze. Bez względu na popularność czy potencjalny dochód lub jego brak. To nie sztywny zawód, który łapie się tylko dla przetrwania. To wyraz samorealizacji, a to moja podstawowa wartość. Odkąd usłyszałem ten termin, nie potrafię żyć bez potrzeby esencji. Parę lat temu tkwiłem w pustym egzystowaniu, bezcelowym trwaniu w nicości. I przez to opadałem coraz niżej, nie tylko zagubiony w nałogach, ale we własnym sobie. Dzisiaj jestem w miejscu, które rzuca nowe światło na istnienie. Nie nazywam tego przeznaczeniem, ale wyborem. Było ciężko, ale warto..




Dodaj komentarz