Zacząłem przyglądać się innym, próbując dostrzec, czy mają to czego ja szukam. Czy ich życie ma jakiś konkretny cel, bez pustych haseł i powtarzanych pseudo sukcesowych dążeń oraz utartych schematów. Czy ktoś w ogóle kieruje się swoimi prawdziwymi wartościami?
Mnie życie musiało najwyraźniej przeciągnąć po kilku bagnach, żebym mógł ruszyć w drogę ku samopoznaniu. Może brzmi ckliwie, ale to prawda, że jak nie dostaniesz konkretnie po dupie, to się pewnie nawet nie zastanowisz. Osobiście miałem kilka nałogów, które blokowały jasne rozumowanie. Tak stwierdzam po czasie, że zarówno fajki, trawka i alkohol nie były moim sprzymierzeńcem. Zaczęło się od palenia, przez picie i jaranie żeby dodać do tego hazard. Tak bardzo byłem zagubiony, tak niewiele kumałem, że zamiast wyciągać wnioski brnąłem głębiej w czarną otchłań. To nie wina innych, rodziców, szkoły, kościoła czy kogokolwiek innego. Nie ma sensu też zrzucać wszystkiego na siebie z założeniem, że jesteś tak beznadziejny. Skrajności są drogą donikąd, bo ciągle mieszają w głowie. Prawda zawiera dwa przeciwne aspekty, które się uzupełniają. Tak jak dzień i noc, światło i ciemność, zima i lato.. Można wymieniać bez końca, ale co to oznacza w kontekście prawdy? Możesz pomyśleć o sobie źle lub dobrze, ale to w niczym nie pomaga. Przecież całość doświadczenia zawiera obie skrajności, które mogą zmieniać proporcję. Czy dlatego, że czasem masz gorszy humor oznacza, że już nigdy nie będziesz uśmiechnięty? W życiu czasami jest naprawdę kiepsko, lecz to nie powód żeby je przekreślić. Skoro może być tak źle, jest też opcja po przeciwnym biegunie. Choć może ciężko w to uwierzyć mając doła, to zaprzeczając możliwości bycia w dobrym humorze tylko siebie oszukujesz.
Wracając po tym wywodzie do moich nałogów. Dopóki używki rządziły, nie potrafiłem dostrzegać pozytywnych aspektów. Dni przemijały bez celu, choć było mi z tym coraz ciężej. Od czasu do czasu wybuchałem nieuzasadnioną złością, chodziłem poirytowany byle czym i nie rozumiałem nawet dlaczego. Pewnego dnia wcześnie rano, po kolejnej zakrapianej hazardowej nocy, usiadłem na ziemi przy uchylonych drzwiach od zaplecza lokalu, w którym ”pracowałem” i grałem. Czułem dno, nie tylko dupą przyspawany do zimnej posadzki. Pamiętam, że płakałem powtarzając jak bardzo mam dość swojej sytuacji. Jak rzucałem na głos sam w siebie mięsem. Wyklinałem swoją głupotę, brak myślenia i żałosne postępowanie. To nie romantyczny opis przełomowego momentu, bo proces ciśnięcia samemu sobie trwał od dawna. Mówi się o mentalnym kacu, kiedy ktoś żałuje co robił poprzedniej nocy pod wpływem alko. Ja byłem wtedy w stanie permanentnego mentalnego kaca. Ciągle trwałem w niesprzyjających schematach, powtarzanych mimo powoli docierającego do mnie faktu, jak bardzo mi to przeszkadza. Jestem głęboko przekonany, że inni też doświadczają czasami nieśmiałego promyku światła. Jest ci źle w życiu, ale coś w tobie się tli. Masz choćby najdrobniejszą nadzieję, choćby od czasu do czasu, że coś się zmieni. Na tym trzeba budować. Dopuścić do siebie ten promyk, bo on udowadnia, że nigdy nie jesteś skończony. Dopóki trwasz, dopóki jesteś, dopóki żyjesz tutaj. Czy masz 25 czy 85 lat. Nigdy nie jest za późno na powrót, gdziekolwiek byłeś i jak bardzo zbłądziłeś. Nie wierzmy w przekonania, które mówią, że w pewnym wieku nie ma sensu wprowadzać zmian w życiu. To kłamstwo, powtarzane przez oszukujących siebie ludzi. Tak mocno bronią się nogami i rękami przed tym promykiem światła. Marciń Iwuć powiedział kiedyś, że czymkolwiek postanowisz się zająć od teraz, za 10 lat będziesz w całkiem innym miejscu. Te 10 lat i tak minie, ale co ty wtedy będziesz robił? Więc jeśli uważasz, że nie warto myśleć o zmianach, to przedstaw mi dowód na datę swojej śmierci. W przeciwnym wypadku, bez takiego paragonu, lepiej weź się w garść. Jeśli ja mogłem wygrzebać się z własnych bagien, ty też możesz i powinieneś. Skoro dotarłeś do mojego tekstu i do tych słów, oznacza że moja zmiana miała sens. Masz szansę usłyszeć historię kogoś, kto mimo że wydawało mu się, że przestał wierzyć, to wrócił do żywych.




Dodaj komentarz